Navigated to 5 minut dziennie, które mogą zmienić Twoje życie - Nie Ma Biura odc. 75 - Transcript

5 minut dziennie, które mogą zmienić Twoje życie - Nie Ma Biura odc. 75

Episode Transcript

Czy kilka minut pisania dziennie może wpłynąć na zdrowie? Pomóc w osiągnięciu sukcesu i uspokoić głowę? Czy naprawdę wystarczy zapisać kilka stań, by lepiej spać, miesiąc stresować i działać bardziej świadomie i bardziej efektywnie? W tym Tu sprawdzamy, dlaczego prowadzenie dziennika, tak zwany "journaling", to nie tylko modny rytuał, ale naukowo potwierdzony sposób na zdecydowanie lepsze życie. Cześć Magda. Cześć, witam wszystkich. To już 75 odcinek naszego podcastu i faktycznie mówimy dzisiaj o pisaniu dzienników. Ja nie piszę dziennika, więc ten temat będzie dla mnie taki trochę, no nie wiem, może nie wstydliwy, ale trudny, natomiast lubię czasem sobie coś skrobnąć i będziemy o tym też mówić w trakcie, że to nie chodzi o takie bardzo, bardzo codziennie, chociaż pewnie to jest najskuteczniejszą formą. Tak, będzie dzisiaj dużo o produktywności znowu, w końcu po to słuchacie tego podcastu, Będzie o tym, że jak zredukować barierę wejścia, żeby pisanie dziennika był jak najprostsze i żeby rzeczywiście wpaść w taki rytuł o pisania dziennika. Ja opowiem o własnych też doświadczeniach. Ja to robię od prawie dekady, od regularnie, od 2016 roku i jak mi to pomaga i dlaczego mi to pomaga i czemu ciągle usprawniam i upraszczam mój proces pisania dziennika właśnie po to, żeby to robić regularnie szczególnie i jakie to daje efekty? No właśnie, jakie to daje efekty. Przegotowując się do tego odcinka, naprawdę zwiedziliśmy całe odchłanie internetu, żeby znaleźć dla was dobre argumenty, potwierdzone jakimiś również badaniami. Na początku takie miękkie. Myślę, że najważniejszym takim argumentem za regularnym pisaniem i za przelewaniem tych swoich myśli na papier czy na ekran, to jest jednak ta autorefleksja, że pozwalać po prostu coś spisać, a jak już wiemy, że jeżeli coś spiszemy, to to bardzo często się dla nas staje takie bardziej konkretne i bardziej żywe, a przez to, że się staje bardziej konkretne i żywe, możemy na to lepiej spojrzeć i możemy lepsze wnioski wyciągnąć. Jest takie bardzo fajne powiedzenie, że "pisanie to jest myślenie" i to mi się bardzo sprawdza. Znaczy osoby, które mnie śledzą w Internecie wiedzą, że ja piszę bloga Michael Team - lubię dużo pisać, jestem autorem książki "Dziesięć Kroków", teraz mam ciągle na etapie draftu książkę "No Office" i ja dużo piszę, lubię to, bo dla mnie właśnie pisanie jest ułożeniem myśli i takie pisanie dziennika też mi układa myśli i też pomaga przeprocesować myśli. No ty masz powiedzenie, że pisanie to myslenie, a ja mam, że "w sumie nie wiem, co myślę, dopóki tego nie napiszę", a jak napiszę, to mi się to wszystko układa. Drugi punkt związany z emocjami, wyrażenie emocji. Kiedy piszemy o swoich emocjach, to jest naprawdę bardzo dobry, taka wentylacja, takie ujście dla nich, umożliwie nam to przetwarzanie tych uczuć, zrozumienie ich. I to wszystko w takiej bezpiecznej przestrzeni, tak? Bo piszesz, jesteś sama ze sobą i po prostu przelewasz na papier swoje uczucia, nikt Cię tutaj nie skrytykuje, nie podejrzy tego, nie zrani cię, a jakoś łatwiej sobie to przepracować. Zdecydowanie. Szczególnie osoby, które tak jak ja często trzymają uczucia w sobie. Trzymanie uczuć w sobie jest niezdrowe. Powoduje niefajne konsekwencje. Ja miałem, często w liceum, takie sytuacje, że jak się stresowałem bardzo mocno, to potem po prostu mój żołądek zaczynał świrować, jakby no, miałem takie normalne, jakby fizyczne objawy tego, że trzymałem jakieś emocje w sobie i między nimi też prowadzenie dziennika pomaga, jak powiedziałaś, te emocje wyrzucić z siebie, jakby napisać przelać gdzie indziej i one wtedy rzeczywiście lądują gdzie indziej. To jest bardzo, bardzo wygodne, bo to raz, że powoduje tę refleksję, o której mówiliśmy, że ja to widzę potem napisane, ale dwa: w momencie, kiedy to jest napisane, no tak, bo właśnie wyszło ze mnie, już tego tam nie ma. Tak, i w ogóle to jest niewiarygodne właśnie podczas przygotowywania się bardzo chciałam jakieś badania mieć i rzeczywiście faktycznie są badania, które pokazują, że regularne pisanie zmniejsza na przykład poziom ciśnienia, tętna. Tak, jak i jeżeli jest niezdrowo zawyżone, to przelewanie tego na papier i właśnie wyrzucanie z siebie tych emocji obniża ciśnienie krwi, ulepsza stan wątroby i naprawdę były takie niewiarygodne rzeczy, że na początku mówię: to chyba jakaś ściema, ale później rzeczywiście się wczytałam i to pochodzi z wiarygodnych uczelni czy ośrodków badawczych. No właśnie, nie? I to jest takie niesamowite, że to są naprawdę prawdziwe badania, które pokazują, że tak jest, że to jest jak najbardziej, to jakby widać tę fizyczną zmianę, a nie tylko, że to jest takie "Będziesz czuł się lepiej", ale też są prawdziwe badania, które pokazują tak pisanie, dziennika, wyrzucanie z siebie emocji w ten sposób, przez pisanie, obniża ciśnienie fizycznie. No tak to jest oczywiście związane z łagodzeniem stresu, że to pisanie to jest jednak jakiś proces terapeutyczny mimo wszystko i zmniejsza niepokój, zmniejsza napięcie, bo wyrzucamy to z siebie i właśnie jest w tej bezpiecznej przestrzeni, jeżeli nie mamy kogoś albo nie lubimy się z kimś dzielić, bo to jeszcze bardziej nas stresuje, to ta kartka wiadomo, papier wszystko przyjmie, czy ekran. Zdecydowanie tak, także mi się wydaje, że w obecnym świecie social media i wszystkiego nie potrzebujemy więcej stresu, potrzebujemy mniej stresu, więc zdecydowanie taki proces znowu, który nam daje mniej stresu, powoduje, że mniej się denerwujemy, no i pomaga nam też w ogóle skupić się na tym, co mamy zrobić, nie, bo jak masz się skupić na pracy, jak masz być produktywnym, jeśli z tyłu głowy masz coś, co się maksymalnie stresuje, nie, no bo to powoduje, że no, no, no skupienie się jest prawie niemożliwe. Mówiąc o produktywności, to regularne napisanie, spisywanie sobie swoich myśli, swojego jakiegoś nastawienia, będziemy później mówić, co tam jeszcze można zapisywać, na pewno jest pomocne przy wyznaczaniu celów i przy trwaniu przez swoich celach i przy monitorowaniu, czy przypadkiem nam się jakieś rzeczy nie rozbiegają i czy nadal idziemy w tę stronę, w którą chcemy i czy nadal jesteśmy tym, kim chcemy być. Mhm. Nie, no koniecznie, koniecznie. I często że tak, że jak czuję takie osoby znowu ambitne jak ja, ale bardzo optymistyczne jak ja, myślą sobie, no ja dzisiaj zrobię to i to, i to, i to ogarnę, i to ogarnę, no tak zresztą wypisywać to stwierdzasz, myślę, że chyba nawet ja wiem, że tego wszystkiego dzisiaj nie zdążę zrobić. Jakby w momencie, jak ja sobie zapisuję, a ja mam taki etap w tym moim dzienniku, gdzie wypisuję sobie moje ważniejsze cele na tym ten, i najlepsze jest to, że ja to widzę po tym, jak już kalendarz jest zapełniony jakimiś spotkaniami czy coś takiego, to potem mówię, ale jeszcze to i to i to i to, no chyba jednak trzeba podejść do tego trochę realnie. - No, na pewno też pisanie jest jakąś formą kreatywności, tak, to jest takie, też może być w niektórych wykonaniu działaniem kreatywnym, czyli pisanie może być, nie wiem, formuł robienia burzy błązgów, właśnie rozkminiania, wyszukiwania, pisania historii, jakichś opowiadań, no tak, jakiegoś eksplorowania, takiego przeszukiwania swojej tej kreatywnej części. Tak, zdecydowanie. I dlatego ja, jak właśnie to znowu pisanie dla mnie jest myśleniem, właśnie jak coś pisze, to wtedy mi się zaczynało myśli układać. Tak samo jak przygotowuję raz w miesiącu felieton do i magazine, to często jest tak, że najpierw wyrzucam z siebie kilka pomysłów, spisuję je i dopiero potem ono zaczynało mi się układać w jakiejś jakąś całość. Dopiero potem zaczynam to przestawiać i tworzyć się z tego felieton. Często jest tak, że po prostu wiem, co mniej więcej, o czym mniej więcej chcę pisać, ale nie wiem, jak to mam ułożyć, więc po prostu piszę. I jak zaczynam pisać, to to zaczynamy się to układać, zaczynamy to mieć sens. I czasami tak jest z tym moim dziennikiem, że czasami po prostu muszę temat opisać, żeby na niego spojrzeć, przestać go jeszcze raz i wtedy stwierdzić, a, o to chodziło. To prawda. Kolejny punkt. Ja bym powiedziała, że takie hasło na pamiątkę, szczególnie chyba też w twoim dzienniku, który będzie już prezentował w tych swoich skrótach. na pewno ma to taką formę, do której kiedyś możesz wrócić, przejrzeć sobie. Jeżeli jeszcze masz możliwość robić to, no nie wiem, albo robisz na przykład tak zwany scrapbooking, czyli sobie coś wklejasz do swojego pamiętnika papierowego, albo jeżeli możesz zrobić to właśnie za pomocą nowych technologii i mieć telefonie, oprócz notatek i pisaniny z danego dnia, również jakieś pamiątkowe zdjęcia, które tego dnia zrobiłeś, no to to jest Prawda, wspaniała forma takiego, no tak, rejestrowania i swojego życia na pamiątkę. Znaczy wiesz co, ja robię coś takiego, bo to mówiliśmy o tym już w którymś tam odcinku podcastu, że ja robię coś jak przekąt kwartalny, czyli raz na trzy miesiące robię taki głębszy przegląd, to wtedy często czytam ten cały dziennik z tego kwartału, czyli czytam wtedy wszystkie moje wpisy z całych tych trzech miesięcy. Do takiego dziennika sprzed lat to prawie nie wracam, zapisuję tego PDF i mam go tam schowanego, ale rzadko to nie go wracam, natomiast rzeczywiście ten z danego kwartału czytam. I to jest fajne, bo wtedy patrzę na swoje myśli, patrzę o czym myślałem. Na przykład śmieszne jest to, jak czytam o czymś, że czegoś się boję, czy to wyjdzie, czy nie wyjdzie, a wiem, że wyszło na przykład, bo już potem się wydarzyło na przykład, nie? Albo wiem, że nie wyszło, nie? Albo Albo, że nie było tak dobrze, jak myślałem, że będzie, więc to jest taki śmieszny, jak czytasz o swoich myślach, a już znasz wynik, nie, jakby tego, tego tych sytuacji, ale widzisz, jak do nich, jak się do nich dotarło, nie, i bardzo mi się to podoba. Ja, ja robię też takie ćwiczenie, jak robię przekąt kwartalny, że jak czytam ten mój dziennik, to sobie wypisuję takie highlighty, co fajnego się wydarzyło w poprzednim, w tym zresztą kwartale, więc więc wypisuję sobie tak osobno na osobnikarce papieru i potem sobie ją czytam, przeglądam i myślę sobie "Kłucze, to był dobry kwartał". Bo my mamy też tendencję do tego, że taką fatalistyczną, narzekającą Polską, że zrzędzimy, że "No źle jest, wszystko jest, nie wychodzi, nam się nic nie udało". A jak potem wypisuję te takie highlighty, co wyszło fajnego, to myślę sobie "Kłucze, to nie był taki zły kwartał, to się wydarzyło, to się udało to się udało zrobić. Jakby szukam też tych pozytywów, bo zresztą o tym będziemy mówić takie myślenie pozytywne, coś, co ja mam naturalnie, pomaga przetrwać trudne czasy i pomaga nabrać rozpędu, żeby było lepiej. Prawda, jeszcze chodzi o Pana pamiątkę, to ja jeszcze czasem, jak bardzo mam lepsze czas, to pisze dzienniki z podróży. I to wtedy wrzucam na Facebooka od razu i siedzielę ze znajomymi i no i tak oni mają wrażenie, że są tam ze mną i też później mogę sobie w każdej chwili do tego wrócić i właśnie są do tego zdjęcia, jakieś śmieszne przygody, naprawdę świetna, taka nawet rodzinna pamiątka. No twoje dzienniki z podróży są fajne. Tak, chętnie wtedy je czytam jak ten jak ci jakby to wtedy pociesza mnie, ��e ciebie nie ma i sobie muszę by z ciebie poradzić, ale z drugiej strony widzę, jakie fajne rzeczy robisz, to to jest dla mnie fajne sprawa. No, następny punkt to rozwiązywanie problemów. To troszkę nawiązuje do tego pierwszego, w sumie tak, że jeżeli coś spiszemy, to to jest dużo łatwiejsze do przeprocesowania. Ostatnio miałem rozmowę właśnie taką konsultację w Nozbe z naszym takim stałym klientem, Dla mnie może być w zasadzie wzorem do naśladowania z przedsiębiorcą, prowadzić jakieś biuro projektowe. Jest naprawdę świetnym, doświadczonym człowiekiem i inżynierem. W samych superlatywach nawet się trochę stresuwam, o czym on może się rozmawiać, bo przecież od lat korzysta z Nozbe. Jak już się połączyliśmy, to mówię, że w zasadzie mam tam kilka kłopotów, z komunikacją w zespole, z tego jak używamy, że trochę ludzie odchodzą od tego Nozbe, że jakby już się zbyt przyzwyczaili i że znowu wracają do tego, żeby przejść i puknąć kogoś w plecy albo żeby przedzwonić, no że tak. I doszliśmy do tego, że on w zasadzie, no być może by sobie poradził, ale połączył się ze mną, żeby po prostu mi to o wszystkim opowiedzieć i on sam właśnie powiedział, że bardzo często jest tak, że jak już opowie o problemie, to to już jest 90 % jego rozwiązania, a potem najczęściej właśnie za pomocą jakichś burzy, mózgów z zespołem albo nawet sam już sobie dochodzi do rozwiązań, ale tylko żeby je wypowiedzieć i tak samo, żeby tylko, żeby ten problem spisać, rozpisać i wtedy to już jest połowa sukcesu. - Dokładnie, znowu, to jest, tak jak mówimy, w dzienniku piszesz i patrzysz, na co piszesz, wtedy jakby to pisań jest myśleniem, to tak samo jak często wystarczy komuś coś opowiedzieć, to tak Jest ta słynna książka, że kobiety są z WENUS i w tej książce jest bardzo trafny punkt, że w faceci jak słyszą, że kobieta ma problem, to chcą go od razu związać. Podczas kiedy kobieta tłumaczą twój problem, ona często chce po prostu opowiedzieć o tym problemie, bo chce go przeżyć, wywalić w siebie emocje i ona sobie z tym poradzi. Tylko, że ona potrzebuje, a facet zamiast, Zamiast facet ma tendencję, ja mówię to sobie, że ja mam tendencję, żeby już jej pomóc, już jej jakby zafiksować problem, podczas kiedy ja moim zdaniem jest wysłuchać, wysłuchać, posłuchać za dość długie pytania itd. I poczekać, czy ona sobie z tym nie poradzi, dopiero wtedy, kiedy rzeczywiście ona będzie chciała, żebym w czymś jej pomógł, dopiero wtedy zaczął się jej pomagać, ale nie przyspieszać, nie próbować na siłę pomóc, bo samo właśnie opowiedzenie o tym samo słuchanie już daje dużo, daje niesamowitą wartość tej osobie, bo właśnie z tą życie by to wyrzucić, opowiedzieć i sama dość do rozwiązania. A jakby po drugiej stronie był facet? - Słam? - Gdyby po drugiej stronie był mężczyznę, gdyby to on ci opowiadał o problemie, to też byś miał potrzebę zafiksowania, czy on by w ogóle się nie zgłosił do ciebie z tym problemem? - On by się nigdy nie zgłosił. - Nie? - Po co? - Nie, on by sam sobie Przeprocesował problem? My rzadko, jakby jeżeli facet, nie tak, jeżeli facet się do mnie zgłasza z problemem, to znaczy, że potrzebuje fiks 'a. To znaczy, że sam przeprocesował, sam przemyślał i tak dalej i mu nie wyszło i teraz już potrzebuje fiks 'a, nie? Więc to jest taka jest forma działania. Ja wiem to po sobie, tak jakby, mi jest bardzo dużo trudniej. Dlatego więc nie mam ten mój dziennik, bo właśnie mi jest dużo trudniej, tak po prostu zacząć opowiadać o moich problemach i tak i je w ten sposób przeprocesować, ja właśnie w tym momencie wolę ten mój dziennik. Ostatni punkt, jaki mamy na nasze listy, to uważność, no ta taka popularna teraz Mindfulness, tak, że jednak to prowadzenie dziennika może to wspierać, ten taki próbę koncentracji na problemie, czy na sobie, czy na emocjach, na tym o czym piszymy, motywować do takiej samoświadomości, do tego, żeby wyczuwać, co tam w nas się dzieje i czego nam brakuje, jakie mamy potrzeby. - Testowanie znowu, to jest takie zatrzymanie się też. My też potrzebujemy tego zatrzymania się, tego, żeby zatrzymać w danym momencie, popatrzeć, co robimy, popatrzeć, jakby my grzejemy, jakby codziennie pracujemy szybko, sprawnie, wszystko, szybko, szybko, szybko, a zatrzymanie zatrzymanie się, podsumowanie dnia, czy zatrzymanie się rano i skupienie się na wdzięczności, za coś my jesteśmy wdzięczny, są takie momenty, takie pałze, które potem powodują też to, że masz większe wrażenie kontroli na twoim życiem. No bo często pracujesz szybko, zresztą masz stracić kontrolę na tym, co robisz, albo myślisz, że nie masz kontroli na tym, co robisz, natomiast dla mnie zatrzymanie się i napisanie do dziennika przywraca trochę mi tą kontrolę nad tym, co mam do zrobienia, kontrolę na moim życiem, kontrolę nad moją sytuacją, nad moim losem. I tym, że tak mogę teraz zatrzymać, mogę to spisać, teraz możemy działać. Dokładnie. No tak, bo te większość tych badań polega też na tym, że to chodzi, to się chyba nazywa jakoś pisanie ekspresyjne, tak? Czyli takie ekspresne writing, że wyrzuca z siebie, że wpisujesz, najczęściej to jest w jakichś terapiach, czy w jakimś poradnictwie dotyczącym trudnych przeżyć, tak? Jeżeli się o tym kilka dni pod rząd troszeczkę napisze, to to jest właśnie taki jakiś katalizator, że to naprawdę sprawia, że to trudne przeżycie z nas wychodzi. No i tak, generalnie tutaj właśnie, jak działa ten mechanizm korzyści zdrowotnych w wynikających spisania, no to przede wszystkim redukcja stresu, obniżenie tego ciśnienia krwi, wynikające z przetwarzania i z wyrzucania z siebie emocji, zwiększenie samo świadomości refleksji, czyli bardziej właśnie zgłębienie swoich potrzeb i... No i tak, jesteśmy ludźmi, więc jak znamy swoje potrzeby, no to w miarę jakoś próbujemy dążyć do tego, żeby je zaspokoić. No i też tutaj jest mowa o tym układzie współczulnym, który aktywuje się kiedy piszemy i to prowadzi do takiego stanu relaksacji i większego luzu. Dzięki temu organizm może sobie lepiej jakoś radzić z tymi codziennymi wyzwaniami. No, zdecydowanie tak, no i beneficje są ogromne tego pisania. Problem większy jest już w samym praktycznym podejściu, jakby jak to zrobić, jak pisać journaling. Dużo osób to sobie wyobrażają, że no bierzesz, długopis siadasz nad twoim notnikiem i piszesz, drogi dzienniczą. No więc od razu mały spoiler, ja tak tego nie robię. Ale można, ale można, jak ktoś lubi, spoko. Natomiast ja zawsze miałem jakby ja chciałem to robić, to było też tak, że moja potrzeba w dżuralingu wynikała z tego, że widziałem u siebie taką potrzebę i oczywiście też z tego, że tacy moi, jak coś tam guru, typu Michael Hyatt i tam ileś tam innych osób, Greg McEwen, oni wszyscy chwalili, jakby pisali dziennik i mówili, że to takie ważne i że to takie fajne dla nich i w ogóle, no a ja chciałbym zawsze być taki, jak oni, jak dorosne, więc zawsze, więc zawsze myślałem sobie, że ja też powinienem to robić i też bym chciał to robić. I teraz powiem wam wszystkim, że tak, że to jakby przez tę dekadę bym ja tego doszedłem do tego, że rzeczywiście to jest dla mnie fajne, to pomaga mi, daje mi to, to uczucie kontroli nad dniem, uczucie kontroli nad tym, co robię, nad czasem, który upływa. Kiedy dbam o to, że to spisuję, że ten dziennik to po prostu czuje się lepiej. Mam rzeczywiście realnie lepsze samopoczucie, nawet jak są gorsze dni, kiedy opowiadałem na moim blogu, pisałem o tym, że w zeszłoku dosyć trudny dla naszej firmy, teraz że z tego ładnie wychodzimy i firma nam rośnie, ale był moment taki trudniejszy i to nawet w tym trudniejszym momencie spisywanie tego, przepracowanie tych emocji, no to pomogło mi, żeby po prostu nawigować tę sytuację. No dobra, to co? Jak to robisz? Jak to robię? No to trzymajcie, to robimy przerwę sponsorską, pochwalimy ten, pochwalimy, że damy komuś pochwalić Nozbe i potem opowiemy trochę o tym właśnie, jak ja to robię. Pokażę praktyczne wskazówki, jak to robię krok po kroku, dlaczego wybrałem taki sposób robienia tego i że każdy z was może to spróbować za darmo, w prosty sposób robiąc takie, więc zachęja być o tym. Pisanie dziennika też pomaga mieć wszystko pod kontrolą. Zresztą od noc witecz trochę powiemy w kontekście takiego journalingowania trochę później, ale zaczniemy od tego, jak do tego doszedłem. Przeglądałem różne, też przeglądałem książkę Tima Ferisa, autor książki For Our Work Week, czterogodziny tydzień pracy. I on tam też opowiadał dużo o właśnie, o journalingu, o opisaniu dziennika. Za każdym razem wychodziło, że fajnie mieć jakiś prompt, czyli coś, że jakieś pytanie, odpowiedzieć na pytanie, bo to znowu rezygować barierę wejścia, tak? Jak mówiłem, zawsze tłumaczę o tym podkaście. Kluczą do produktywności, do robienia czegoś, jest to rezygowanie bariery wejścia. Jeżeli jest łatwiej to by coś zrobić, to w tym momencie będziesz bardziej skłonny, żeby nie być na tyle inteligentny, żeby oszukać się, że nie mógł już tego zrobić. Więc im prościej, im ta bariera mniejsza, tym lepiej. I dlatego tak można pisać drogi dzienniczku, można pisać kartką papieru. I są badania, które pokazują, że jak się pisze na kartce papieru, jest jeszcze lepiej. Dla mózgu i dla wszystkiego, zwłaszcza kiedy nasza umiejętność pisania zaczna powoli umierać, bo wszyscy piszemy na klawiaturach i ten i kciukami na telefonach. Natomiast ja piszę dziennik rzeczywiście na iPhone i na iPadzie i używam do tego skrótu tzw. shortcut, które są wbudowane w iOS, które sobie dostosowałem właśnie do tych potrzeb. - A piszesz naprawdę tymi kciukami, czy masz klawiaturkę, czy nagrywasz? Różnie. Przeważnie piszę po prostu tym, już się nauczyłem też pijeszczą klawiaturą tak swipe, że wiesz tak smyrgam klawiaturę, więc jednym kciukiem po prostu smyrgam po klawiaturze i wtedy piszę, więc tak. Głównie piszę na iPhoneie, jakby rzadko kiedy na iPadzie, ten sam dziennik. Szacun! Dla mnie jest taka frustracja dziuganie w te guziczki małe. Znaczy wiesz co, no właśnie nie, dla mnie już przestała być, Ale czasami dyktuję rzeczywiście, bo ja wiem, że ty to robisz, chętnie ty to ty dyktujesz do telefonu. Więc czasami dyktuję, ale często po prostu ze swipowaniem to mi bardzo szybko idzie pisanie. No i tak, i mój dziennik tutaj w notatkach do odcinka będzie link do mojego blog posta i będzie link bezpośrednio do tego skrótu. Do tego skrótu, do najnowszej wersji tego skrótu. Tu już jest czwarta wersja, czwarta duża wersja tego skrótu od tylu lat, którą właśnie opublikowałem na moim blogu i polega to na tylu lat. - Możemy przerwać tylko dla takich osób nitechnologicznych, co to znaczy skrótu i jakby... - Dokładnie. Na iPhone 'ie i iPad 'ie i też na Mac 'u jest, jest taka aplikacja Shortcuts, czyli skróty. I to jest taka aplikacja do tworzenia takich mini aplikacji dla osób, które nie są programistami. Ja jestem programistą, w pewnym sensie, no bo napisałem pierwszą wersję Nozbe, ale od dawna już nie programuję, u nas dużo młodzień się ode mnie programują w naszą aplikację, dzięki temu tak fajnie działa, ale ja jestem dosyć techniczny, nie? I dla mnie to jest takie zbudowanie skrótków Lego, że można zrobić, że no, zadaj takie pytanie, potem mnie tutaj zapisz, jakby takie po prostu w miarę prosta, prosta rzecz, a jednak daję ten efekt, że mogę sobie to ułożyć, tak jak ja chcę, nie? I w tym momencie, albo ja mówię do Siri, "Hej, coś tam uruchomi to", albo dodaję w ogóle ten skrót na ekran w ogóle iPhonea, albo tak w moim przypadku ja mam iPhonea 15 Pro, to tutaj jest ten przycisk "Action Button", przycisk "Akcji", to on właśnie u mnie wyzwala ten uruchomienie tego skrótu. I chodzi o to, że to, co Michał stworzył, sobie zrobił dla siebie taką, zaprogramował sobie jakiś taki łańcuch wydarzeń, on może też udostępnić to każdemu innemu, kto posiada urządzenie aplowskie. Więc bez względu na to właśnie czy macie iFounda, czy iPada, czy to też zadziała na Macu? Tak, czy Maca. No Macu też to zadziała. Jeżeli macie włączone Ten oczywiście iCloud Drive, czyli jakby pliki w iCloud, to wtedy to co działa. Wczoraj właśnie przygotowając się do odcinka, Magda przetestowała, zainstalowała u siebie, udało się zainstalować. Tak, jak najbardziej. Nie przestraszcie się tam, bo tam ze względów technicznych są czasem różne rzeczy, które trzeba zatwierdzić, albo są jakieś krzaczki, ale nie należy tym przejmować, tylko trzeba robić "OK, dalej, pozwól, pozwól". Tak, dlatego, że... Niech i temu będziecie mieć to wszystko naprawdę fajnie do wykorzystania. Jak pierwszy raz taki skrót się uruchamia, to on, to Apple oczywiście straszy, że ojej, ja teraz ten skrót zapiszę ci plik na tym iCloud Drive. Czy się zgadzasz zawsze, tak. I zapiszę jeszcze to, czy się zgadzasz, więc tak tutaj należy się na to zgodzić. Skrót jest w pełni prywatny, czyli to odpowiedzi tego dziennika są w pełni prywatne, ja ich nie dostaję, ja ich nie czytam, jakby to nie jest aplikacja, gdzie dane, gdziekolwiek idą, do chmury. Te to są zapisane na twoim zaszyfrowanym iCloud Drive, jak wszystkie twoje pliki lokalne zapisane na Macu, czy tam na iPadzie, czy na iPhoneie, zapisują się też do chmury, ale twojej iCloud, więc nikt nie ma do tego dostępu. - Używasz tylko Michałowego szablonu, ale wszystkie dane zostają na twoim urządzeniu. - Dokładnie. Używasz mojego szablonu, moich promptów, moich zapytań, ale zapisujesz wszystko u siebie. Więc ja tego nigdy nie widzę, Nikt tego nie widzi i to jest wpisywany w sposób przeprowadny. No właśnie i ta jest taka, że szczególnie dziennik to jest coś takiego bardzo osobistego. Więc idea jest taka, że tam możesz pić, że to prawdę osobiste sprawy, osobiste przemyślenia bez filtra, bo to nigdzie nie zostanie opublikowane. No tak ludzie dużo osób traktuje bloga na przykład. Ja też traktuję trochę bloga jako taki dziennik, ale taki dziennik bardziej publiczny, bo tam musisz warek co napiszesz, musisz warek, żeby czegoś nie napisać albo żeby ktoś coś źle czegoś nie odebrał, natomiast pisząc dziennik piszesz go zupełnie bez filtra. To piszesz dla siebie, to zapisujesz na twoim dysku, w sensie na twoim, w twoim pamięciu twojego komputera, twojego iPhone 'a, twojego iPad 'a. I więc u mnie to jest tak, że to zapisuje się w tym na tym właśnie, jakby iCloud Drive, na tym dysku iCloud, który powoduje, że dzięki temu, jeżeli masz właśnie taki Akika, na przykład urządzeń, czyli iPhone 'a i iPad 'a, to w tym momencie to się synchronizuje. Czyli ja mogę pisać dziennik poranny na iPhoneie, a wieczorny prac na iPadzie i to się wszystko zapisuje do jednego miejsca. Więc tak to u mnie działa. Od razu adresuje temat Androida. Na Androidzie takiej aplikacji nie ma i są podobne, ale ja się nad tym zupełnie nie znam. Także naprawdę tutaj to, że to jest na iPhonea i Applea to po prostu wynika, to jest superne pode mnie. Ja się po prostu dzielę czymś, z czego ja używam. Ja tego nie tworzyłem po to, żeby zrobić z tego jakiś produkt, tak dalej, bo produkt mam, mam Nozbe, a dziennik jest tym takim produktem, który po prostu i tak dla siebie przygotowałem, więc dzielę się, a jednocześnie pokazuje, jak się pisze dziennik, więc to jest... - Ale też za chwilkę zobaczycie, że to, co Michał sobie zrobił, jako tą automatyzację w tych skrótach aplowskich, to możecie też zrobić po prostu, nie wiem, nawet w Wordzie, czy... - Tak. - Czy to sobie sobie skserować wielokrotnie, jeżeli wolicie papier, jakieś treści, które za chwilkę Michał zaprezentuje i te jakby kroczki, które pomagają regularnie pisać. Znaczy chciałem zaprezentować, ale ten, coś ma techniczne problemy, bo widzę, że nie może mi się połączyć z moim telefonem oczywiście. Prawo, Marfiego w czym działało świetnie, dzisiaj mi nie działa. Także ja po prostu będę opowiadał i tak to jest podcast audio też, więc ja będę opowiadał po kolei, jak to wygląda. Więc jak już się uda Wam zainstalować taki skrót, to jest wystarczy kliknąć na ten link, który będzie w tym odcinku na iPhoneie lub iPadzie lub Macu. I on wtedy od razu będzie wiedział o co chodzi, pytać czy dodać to do twojej biblioteki skrótów, bo nie wiem czy wiecie, a taką macie biblioteki skrótów czy chcesz czy nie. I wtedy to się dodaje. Jak się uruchomi ten skrót, to wtedy właśnie on zadać kilka czyli jakichś też język. Ja ten skrót zrobiłem po angielsku, po polsku i po hiszpańsku od razu, żeby ludzie mieli w swoich językach, wybierasz swój język, no język polski w tym wypadku i on pyta się właściwie "Ciebie to wszystkie pozwolenia? Czy może zapisać, czy może zapisać ten, ten?" I każecie wywać pierwszy dzień, kiedy będziesz pisać dziennik. I przeważnie, no to jest dzień dzisiaj na przykład, nie? Tak, dzisiaj jest 21 maja, to w tym momencie już i pojawia się menu i w menu jest wieczorne podsumowanie i wieczorne podsumowanie to jest najważniejsza część mojego dziennika, dlatego że wtedy to rzeczywiście to jest taki sposób na podsumowanie dnia i przygotowanie następnego dnia. Ja zawsze tłumaczyłem też tym podkaściem o tym, że jak ważne jest żeby ojutrze pomyśleć już dzisiaj i trochę się przespać, z tym to się wydarzy jutro. Dlatego jak się kliknie na to podsumowanie wieczorne, to w tym momencie, po pierwsze, mój dziennik w ogóle generuje tobie kolarz z twoich ostatnich zdjęć z tego dnia, jeżeli tego dnia było jakieś zdjęcia i jeżeli nie, to pisze, że nie ma zdjęć tyle, ale jeżeli miałeś jakieś zdjęcia z tego dnia, to ci je tak ładnie robi taki kolarz tych zdjęć, trochę w stylu tych twoich wspomnień z wycieczki, że nagle masz te, widzisz, co się wydarzyło danego dnia i to też bardzo pomaga, bo wtedy widzę te zdjęcia i tam wtedy, a dzisiaj było to, a dzisiaj było też to, a dzisiaj to się wydarzyło, nie? I potem klikasz OK, i to on to jakby, on to zapisuje też na dysku ten kolarz na później, który potem może skasować, może zostawić sobie to już twoja sprawa. Natomiast potem zdaję ci pytanie. I za każdym razem i wieczorem, i potem do tego przejdziemy rano, zdaję trzy pytania, sztuk trzy. Pierwsze pytanie, co dzisiaj było Super, co dzisiaj się bardzo udało, więc zaczyna od razu pozytywnie. No i wtedy to jest moment takie właśnie pytanie, co dzisiaj było fajnego. No i wtedy trzeba się zmóżlić, zastanowić się, co dzisiaj było fajnego, czy buwę, co dzisiaj fajnego. Każde pytanie jest w pełni opcjonalne, czyli na jakieś pytanie czuję, że nie mam odpowiedzi, albo nie chcę nic pisać, to klikam po prostu OK, czyli pustę zostawiam i to wtedy mój skrót ignoruje po prostu odpowiedź na to pytanie. Więc znowu nie ma że jeśli chcesz usłyszeć tylko na jedno pytanie i koniec i przejść do kolejnego dnia, to jakby no problem, albo zero pytań, jakby jak chcesz. Znowu, ja zauważyłem to podczas robienia tego dziennika, że są po prostu dni, kiedy nie czuję się, że wy bardzo wylewny i nie mam ochoty dużo pisać, ale chciałbym jednak, mimo wszystko, przejść przez tą rutynę pisania dziennika, nie? Szczególnie, bo tak jest na wakacjach, jest w ogóle, wiesz, to wtedy tylko odpowieram na pytanie, co było fajne, a wszystko inne inoruje, no to już jakby, nie chce mi się jakby ten, jakby nic się, jakby, zwiedzam, że to jest to, co chciałem mi się zapisać na dzisiaj, koniec, nie? Także każde odpowiedź jest opcjonalne, to jest bardzo istotne. Więc żebyśmy się zmuszeni, że musimy wszystko powiedzieć, być wzorowym uczniem, nie trzeba. Po tym pytaniu, co było fajne, jest drugie pytanie, jaki sport się uprawiałem. Dla mnie uprawianie sportu jest bardzo ważne, jak wiecie, ja już ćwiczę gatlony, gram w tenisa, więc ja często zapisuję jaki sport dany go dnia uprawiałem, ale jeżeli nie robiałem sportu, to kilka po prostu OK, przedstawiam pustej i tyle. Albo... - Można na przykład zmienić, jeżeli ktoś będzie używał, a nie jest supersportowy, no to może jakieś inne takie aktywności, no te zajęcia pozaszkolne, tak zwane. - Dokładnie, dokładnie. No tak jak mówię, to jest skrót, który jest napisany przeze mnie, ja się nim dzielę. W momencie, kiedy go zainstalujecie iPhone 'a lub iPad 'a, możecie też go zmodyfikować, możecie go poprawić. Więc to jest wszystko do garnięcia. No, więc tutaj ja pytam się o sport. Trzecie pytanie, to jest, czy można by było coś zrobić lepiej? Czyli to jest takie moje pytanie. Ja jestem osobą, która zawsze szuka usprawnień, to wiesz o tym Magda dobrze, że ja zawsze szukam. Ja jak coś się tam nie wyszło, od razu myślę, co mogliśmy zrobić lepiej zamiast, wiesz, nie zwalam na ciebie winy i nie krzyczę na ciebie. Ja Myślę, co musieliśmy zrobić lepiej, co mogliśmy zrobić, żeby tego błędu uniknąć, czy coś takiego. Więc to jest takie moja refleksja nad tym dniem, czy było coś takiego, co można by było zrobić lepiej. No i znowu, jeżeli nie ma pomysłu, pisz, klikam OK, ale jeżeli mam, no to spistuję to od razu i wrzucam to z siebie. I potem czwarty pytanie, mówiłem, że są trzy, ale czwarty jest zawsze otwarty, czy coś jeszcze? I czasami właśnie już nic więcej nie ma, a czasami, No ale o tym nie zapisałem, ale to chciałbym jeszcze o tym. Albo to jest taki moment tego brainstormingu, tego takiego wieży. Chcę coś z siebie wyrzucić, jakieś emocje, czy coś. Ten czwarty pytanie jest właśnie takie po to. I jak to zrobię, to potem on pokazuje mi moją lokalizację i temperaturę, jaka w tej chwili jest. Więc mogę często napisać, a dzisiaj jestem tutaj, jest fajnie, coś tam, coś tam. Albo jest ciepło, albo po prostu klikam OK, bo on pokazuje i jakby lokalizację, temperaturę i można po prostu być okej i dowidzenia. I następnie on pokazuje mi, co będzie jutro, czyli jakie rzeczy w kalendarzu mam zapisane na jutro. I tutaj się Magda wczoraj zdziwiła, jak zobaczyła, to on widzi cały mój kalendarz, jak on to robi. - Ja też używam kalendarza Apple, tylko Guglowskiego. - No, ale on ci jest z twoim kalendarzem Apple, dlatego jakby on do tego ma dostęp, więc on to zobaczył, jako że masz Google -owskie konto w gane na iPhoneie, no to on też widzi twojej kalendarz Google 'a, więc on pokazuje ci w twoim kalendarzu, znowu, prywatne, on patrzy do twojego kalendarza, to jest twoje i ten, i on pokazuje ci co jest. Ja często wtedy kasuję jakieś rzeczy, które są dla mnie istotne, na przykład właśnie, na przykład w kalendarzu filmowym są te, te, te, kiedy ty masz demo, Magda, nie? To np. twoje demo usuwam z mojego kalendarza, w sensie z tego, z tych, z tych, z tych. No tak, bo tu masz też też masz filmowy. Tak, tak, ja pokazuję mi kalendarz filmowy, więc rzeczy, które nie dotyczą mnie naszego kalendarza filmowego, to ja po prostu usuwam sobie ręcznie. Plus, ale, ale w ogóle daję mi to takie coś, że patrzę. O, Magda ma na jutro trzy demo naprzód omówione albo coś tam. Więc jakby sobie tak to przeglądam. No i to, co tam, to mi się nie jeśli nie podoba to ustawiam, okej. I potem się mnie pyta o trzy najważniejsze rzeczy do zrobienia jutro. Trzy takie most important tasks, najważniejsze zdania. I znowu, jeżeli nie mam jakichś zadań albo jest no lopie, no to nie piszę nic i koniec, ale jeżeli mam jakieś zdania, mam jakieś pomysły, co chciałbym zrobić, a już przeszedłem tą refleksję, popatrzyłem na kalendarz, czyli już wszystko przerobiłem i teraz jestem gotowy mentalnie, żeby stwierdzić, co jutro muszę zrobić, Piąc pod uwagę, co się jutro wydarzy, w jakim jestem, stanie, co mam do zrobienia, to sobie zapisuję. To sobie zapisuję na pomyślenie, na jutrzejszą pracę. Znowu, idea jest taka, że ja przygotowuję te zdania na jutro, te trzy takie najważniejsze. Oczywiście one są wpisane też w Jązbij, ale tutaj jakby bardziej tak, wiesz, patrzę o takie duże zdania, takie tematy, z którymi się zdarzyć. I daję mi to potem przestrzeń, że jak to skończę, to potem i mogę sleep on it, czyli mogę się w tym przespać z tematem, więc zapisuję te trzy tematy i klikam OK i on mi mówi kalendarz zapisany do branoca, jakby miłej noce, nie? I to jest to. I teraz automatycznie mój ten skrót zmienia datę na jutro, że jakby nowa data tego kalendarza, jakby tego dziennika staje się dotyjączejszą, więc zdecydowanie rano jak się budzę i uruchamiam mój dziennik, no to nagle mam opcję porannej sesji w dzięczności, czyli mogę jeszcze tym coś poranny dziennik, znowu, to jest w pełni opcjonalne. W moim skrócie, w tym sekretorobie, tak mówię, ten wieczorny dziennik jest obowiązkowy dla mnie, nie? Ale oczywiście, jeżeli z czegoś się napisze dziennikam i się nie chce nadganiać, to można zmienić datę też na dzisiejszą, też nie ma problemu, ale ja tak przecież nie ten wieczorny pisze, natomiast poranny nie zawsze, no ale czasami. I poranny dziennik to jest takie właśnie dzisiaj na wdzięczność. I tutaj też mieliśmy badania różne, jak się przygotowaliśmy do tej odcinka. Czy Magda warto być wdzięcznym? Zdecydowanie warto sobie. Przeł, czas przypominać, jakim jesteśmy szczęścieżami. No właśnie, bo my jest znowu. Polacy zrzędzimy, narzekamy, a życie jest piękne, życie jest fajne i dużo rzeczy w ogóle nas się dzieje, które są fajne. I znowu, ja czytałem o tym, o mocy tej wdzięczności, jaki to jest ważne i znowu były badania, które pokazywały, że jak ktoś to o tym pisał, to potem miał lepsze nastawienie, lepiej funkcjonował. Znowu są badania, które pokazują naukowo, że to tak działa. Tak działa ludzki umysł, tak działa ludzki ludzka natura. natomiast ja zastanawiałem się, jak zrobić, żeby to nie było takie klisze, że codziennie pisze, no, jestem wdzięczny, że mam tą firmę, że mam moją żonę, że mam moje dzieci. Wiesz, żeby to nie było takie, wiesz, codziennie to samo, jestem wdzięczny za moje życie, ojeja. Żeby to było takie... - Takie górnolotne. - No właśnie, żeby to nie było takie górnolotne, takie nudne, takie powtarzalne. Więc znowu, są trzy pytania I znowu w pełni fakultatywne, nie trzeba na nie wszystkie pobierać. I pierwsze pytanie jest, za co jesteś wdzięczny, wdzięczna, co się wydarzyło wczoraj? Czyli za konkretną rzecz, co się wydarzyło wczoraj, czy co wczoraj się wydarzyło, co jestem wdzięczny? I okazuje się, słuchajcie, że czasami Radek się spojrza, pomyśla wczorajszym dniu, myślą sobie, no w sumie tak, na przykład nie wiem, za to, czy za to, czy za tamto jestem wdzięczny. Tak, wczoraj na przykład - Tak, wczoraj na przykład miałem... - Dzięki temu, że się przyspałeś z tym dniem dzięki perspektywie czasu. - Tak, dokładnie, dokładnie. Kiedy podsumowałem dzień wczoraj, to już pewne rzeczy przemyślałem, więc łatwiej mi wykumać, co powoduje moją wzięczność dzisiaj rano. I wtedy piszę, za co byłem wzięczny wczoraj. Potem jest drugie pytanie, już trudniejsze, za jaką nową szansę Dziękujesz. I się zastanawiasz, czy jest jakaś nowa szansa? Czy w ogóle jest coś, co dziękuję, czy jest jakaś nowa szansa, czy widzę nową szansę, w czymkolwiek to raz robię? Czasami ja to pytanie skipuję i mówię, okej, jakby w sensie dzisiaj nie widzę jakiejś nowej szansy i to jest okej, ale czasami zastanawiam się właśnie, czy jest jakaś nowa szansa. I to jest znowu takie fajne pytanie, które daje do myślenia, a nie tylko będzie ci pozwalało pisać, że jesteś wdzięczny za to, że nie wiem, że masz żonę dzieci albo coś tam, albo psa albo kota. Więc i potem trzecie pytanie, czy jest coś małego, co wzbudziło twoją wdzięczność? I to pytanie jest moje ulubione w ogóle, bo ono powoduje, że trzeba będę zastanowić się, czy nie wiem, gdzie jestem wdzięczny, że ten nie wiem, mój nowy kabelek gdzieś tam się zadziałał dobrze, nie? Jak by mi coś tam podłożył, albo wiesz, albo że, bo Nie wiem, bo moja córka zrobiła coś tam takiego śmiesznego i to było fajne. Jakby wiesz, takie zeszło się obserwować, takie małe rzeczy, które cieszą. Tak, bo w sumie z takich małych rzeczy zbudowane jest większość naszego życia. Dokładnie, dokładnie i to jest moja uwielbiamy pytanie, bo wtedy musisz nawet się zmuszczyć, poszukać, zastanowić się... Tak, potrzebuje nas żeby coś takiego, żeby lepiej zwracać uwagę na takie drobne. i wyostrza twój umysł na później, to znaczy jak robisz to już regularnie, a uwierzcie mi, no ja to robię regularnie, to potem rzeczywiście zwracasz uwagę na te małe rzeczy, a to było fajne, a to było słodkie, a to było ciutka, a to było coś tam i wtedy rano masz o czym pisać, nie? Więc to pytanie jest i potem trzech pytań, jak oczywiście jest pytanie otwarte, jeszcze czwarte bonusowe, czy coś jeszcze, więc ono zawsze jest tam, to jest przeze mnie jakby klikam OK i nic nie pisze, ale czasami tak mówię mam potrzeby, jak już się rozkręciłem, napisałem na te trzy pytania, mam potrzebę pisania jeszcze przez chwilkę. I konie, a i potem jeszcze, i potem jeszcze w moim poradnym tym jest pytanie z książki The One Thing, jedna rzecz, fokusujące. Co jest tą jedną rzeczą taką, że jeśli zrobi się teraz, wszystko inne stanie się niepotrzebne lub dużo prostsze. To jest to pytanie fokusujące z książki "One Thing" i które jest bardzo fajne, bo ona pokazuje mi, ha, zapanowałem to i to i to, ale czy jest takie "one thing", czy jest taka jedna rzecz, którą mogę zrobić, która właśnie spowoduje, że będzie łatwiej, później albo będzie w ogóle coś niepotrzebne. I znowu, czasami nie mam odpowiedzi, czasami nie wiem, co jest moim one thing tego dnia, ale zawsze próbuję jakoś takie one thing znaleźć, nad czym powinienem poprosować dzisiaj. - Czyś znowu taka motywacja i takie ciągłe zachęcanie ciebie do tego esencjalizmu, do tego jednak szukiwania tych najważniejszych rzeczy, skupiania się na tym, co istotne, wyostrzania uwagi na to. - Fajnie, że to zaabsorowałeś. Dokładnie o to chodzi. Chodzi o to, że my w tym obecnym świecie, gdzie tam jesteśmy z ładowani informacjami, to dla mnie ten dziennik jest takim właśnie też powrotem do tego esencjalizmu, do tego "okej, ale Michał, wszystko fajne, ale co jest ważne teraz? Co jest ważne dzisiaj? Co chcesz zrobić dzisiaj, teraz?" I ja potrzebuję tego bardzo mocno, jakby ja jestem osobą właśnie, która potrafi w różne szaleć robić mnóstwo rzeczy, no plus jestem szefem małej firmy, więc mam mnóstwo zawsze rzeczy do zrobienia, mnóstwo tematów, do ogarnięcia i takie fokusujące pytanie, takie pytanie, które mówi "ok, co, ale dzisiaj co jest The One Thing?" Daje je dużo, bardzo mi pomaga. No i potem The One Thing kończę to, zapisuję dziennik poranny i tyle. Więc to są, to jest, to jest mój proces, czyli rano, takie gratiduit, ale przede wszystkim wieczorem ten, podsumowanie dnia i tak mówię poranny dziennik czasami go nie wykonuje czasami czasami nie robię tego ciężności czasami mam taki dzień, że mam po prostu kupę roboty i jakby nie zdążyłem tego zrobić, ale wieczorny zawsze, zawsze robię, zawsze go pilnuję, żeby go zrobić, nawet jeżeli co to powiedzieć tylko na jedno z pytań z tych trzech, to ono pomaga mi w tym, żeby było lepiej. No i super. I wam też może pomóc, bo Michał, tak jak mówiliśmy, ma ten link, który udostępni i możecie uruchomić to na wszystkich swoich urządzeniach aplowskich. No a ja też, tak jak powiedziałaś, to ci trochę pozostraszyściłam i sobie uświadomiłam, że ja też swojego czasu zrobiłam taki swój system. On jest oparty na bardzo śmiesznym systemie. takiego pana, kto się nazywa Campbell Walker, on w internecie występuje jako "strufless" i on wymyślił coś takiego, to się nazywa system do właśnie pisania dziennika, który się nazywa "vomit". To jest skrót, oczywiście każda z tych literek coś znaczy "vomit" dlatego, że jak się pisze, on akurat chyba jest brytolem. No chodzi o to, że jak jednak piszemy ten dziennik, no tak trochę za przeproszeniem wyrzygujemy właśnie emocje, jakieś przemyślenia, jakieś swoje rzeczy, które nas w środku jakoś gryzą, no więc ja jego system wymiotny zmieniłam na gonzo i to gonzo też oczywiście to jest akroniem, więc G jest od gderanie, bo podczas gdy ty zaczynasz od tego, co było fajne, wiem po sobie i wiem po wielu ludziach, że dużo łatwiej jest nam gderać i mówić to nas złości i to nas wkurza. I ja bardzo często tego zaczynam, jeżeli już mam lepszy czas i jakoś się zmuszam do tego pisania, no to wtedy sobie gderam, mówię co mnie się zdenerwowało, co mnie wkurzyło, bo to jest świetna rozgrzewka. To naprawdę daje nam takiego kopa, że się rozpisujemy. I po tym "g" idzie "o" od "gonzo", czyli to są obowiązki. Tutaj już przechodzę do tego, co powinnam zrobić. Tak jak u Ciebie się pokazuje ten kalendarz, czy tam sobie właśnie to spisujesz planowanie, no to ja mam to "o" obowiązki, zastanawiam się, co mam do zrobienia. Bardzo często w tym momencie robię taki, wchodzę sobie po prostu w tym momencie do Nozbe i zrzucam, robię to oczyszczanie mózgu, Złóż tam sobie zadania, które wiem, że muszę robić, które gdzieś tam z tyłu głowy mi siedzą. Przeglądam sobie, co tam mam do zrobienia, właśnie te najważniejsze moje rzeczy priorytetowe w Nozbe. Czasem, jeżeli jeszcze nie ma z priorytetyzowanych, to sobie też wyciągam te najważniejsze. To właśnie te esencjalistyczne moje rzeczy. Później "gon" To jest nastawienie. To jest takie trochę dla mnie takie ćwiczenia wzmatniające moją wiarę w siebie albo to, co sobie sama o sobie myślę, jakie mam nastawienie do życia, do samej siebie. I tutaj są takie różne ćwiczenia. To też mam właśnie ściągnięte od tego pana z Truflesa. Na przykład robi tak sobie myślę, czego mu chciałam robić więcej w życiu. I trudno jest tak zrobić, jak do jak dotrzeć do tego, czego bym chciała robić więcej i jak to osiągnąć, więc wymyślam sobie to, co bym chciała robić i później robię odwrotność, czyli co bym musiała robić, żeby to osiągnąć, żebym tego więcej robiła. No i wtedy załóżmy jakiś najbardziej prosty przykład, tak? Nie wiem, chcę schudnąć, więc żeby odwrotność, żeby nie schudnąć, muszę jeść dużo chipsów, mało się osiągnąć, dużo oglądać telewizora z cukierkami i żelkami w ręku itd. No i to jest ta moja odwrotność, więc dużo łatwiej jest zrobić, no dobra, jeżeli to muszę robić, żeby nie osiągnąć tego celu, to za pomocą odwrotności, co mam robić, żeby go osiągnąć. Druga rzecz też taka, no to też jest właśnie z tą wdzięcznością, sobie czasem piszę, że jestem wdzięczna, co mi się podoba. Dlaczego myślę, że jestem szczęściarą? No, a jeśli chodzi o to właśnie takie wzmacnienie wiary w siebie, to on poleca, żeby sobie pisać zadania z ponieważ. Myślisz sobie, jaka chciałabyś być? I ja sobie wtedy mówię, no dobra, przecież Magda taka, to na pewno nie jesteś. Ale potem biorę sobie tą, właśnie tą ideę, tą jakąś cechę czy wartość i sobie próbuję pisać zadania z ponieważ i wtedy jestem taka, ponieważ i szukam dlaczego, dlaczego taka jestem. I to też czasem pomaga, jak wytpiszę trzy rzeczy, nie wiem na przykład zdrowa albo odpowiedzialna, albo nie wiem dlaczego jestem dobrym przyjacielem i wtedy sobie piszę właśnie ponieważ i to mnie utwierdza tak trochę, pomaga mi bardziej uwierzyć w to, że być może naprawdę taka jestem, no bo jednak te zdania ponieważ to jakaś logika, za tym idzie. Później gon z. Z to są zmiany. Zmiany to trochę jest naciągane, żeby ładnie było, żeby było gonzo, ale to ogólnie chodzi o te cele nasze. Cele właśnie to do czego chcemy dążyć, jaki kierunek chcemy przyjąć w życiu i czy jakby co, co, co, co, co mną kieruję w życiu. No i tu sobie tak Czasem to omijam, czasem sobie myślę, co bym chciała. A tak trochę, właśnie jak nikt na mnie nie patrzy i tak piszę tylko sama dla siebie i sobie baz grze, więc sobie tak trochę czasem puszczam w wodze odwagi i jakiejś takiej wyobraźni sobie myślę, czego bym chciała, co bym chciała. A jak już powiedzieliśmy, jak już coś napiszę, to to się robi takie bardziej realne i bardziej konkretne. Zawsze jakiś taki początek do czegoś. No i później gonzo, o, na co mam obmyślanie, to jest bardziej takie kombinowanie, rozkminianie. Bardzo często tutaj sobie zapisuję jakieś problemy, albo jakieś kwestie, które mam do rozwiązania i tak jak już powiedzieliśmy, jeżeli coś zapiszemy, to już połowa pracy za nami zaczynam wtedy szukać jakiś pomysłów. Fajną techniką jest na przykład to, żeby coś zrobić, żeby rozwiązać jakiś problem i sobie wybieram jakiś swój autorytet. Co by zrobił ktoś, gdyby miał taki problem. Tu możemy wziąć jakąś sławną osobę, albo kogoś, kogo szanujemy, albo nie wiem, kogoś, kogo podziwiamy, czy kogoś z pracy i sobie zastanawiamy się, co ta osoba by zrobiła i to bardzo fajnie działa. No i też to, co ty powiedziałeś z tym, że wieczorem coś sobie wypisuje, żeby się z tym przespać i też takie wypisanie czegoś otwiera, on to nazywa chyba jakby opening the loop, czyli otwieranie pędzli, czyli jak chcesz to zapiszesz i tak dotknisz, kujnisz jakiś temat, no to już w twojej głowie on zaczyna pracować i kiełkową, a później już zaczyna puszczać listki, więc też fajnie jest sobie właśnie znaleźć wprost w czasie tego pisania. Ja nie piszę regularnie, ale jak już piszę, to właśnie to jest takie jakieś zasiewanie ziarna, gązo. Także jak nie macie urządzenia, możecie spróbować na kartce papieru albo po prostu w jakimś notatniku, na telefonie czy na komputerze sobie. Zrobić moje gązo. Też podzielę w notatkach do odcinka. Super, właśnie fajne jest to, że pisanie dziennika jest bardzo taką rzeczą indywidualną. Ty wiesz, co na to ciebie działa, ty wiesz, co tobie pasuje. Ja tutaj dzielę się tym, co mi też pasuje. Ja do tych pytań dochodziłem dosyć długo, bo miałem różne pytania w różnych momentach, ale te pytania najbardziej mi teraz pasują i w danym momencie najbardziej mi robią tę robotę, ale warto dokładnie, warto szukać tych pytań, co jest dla ciebie ważne, co ciebie kręci, albo co powoduje, że potem się rozkręcać, zresztą napisać więcej. Więc jak najbardziej? Polecam - Słucham? - Polecam Gderanie. - Dokładnie, Gderanie na przykład, dokładnie. I byle by nie skończyć na Gderaniu tylko, nie? Natomiast tak, oprócz tego są oczywiście aplikacje do journalingu, jest aplikacja Day One na przykład bardzo znana i ona chyba jest na wszystkich platformach, tak że chyba też nawet na Androidzie jest. I więc tutaj można spróbować taką aplikacją. Ja tak jak mówię, wbrałem ten mój skrót, po prostu, bo mi pasuje i robi dokładnie takie pytania, jak ja chcę, ale są inne opcje. Ja to pojecham, ja robię po prostu w Nozbe. Mam zadanie, które powtarzalne jest to codziennie i sobie wchodzę i mam po prostu wypisane w komentarzu punkty, które mam zrobić. I od razu jestem też w Nozbe, żeby sobie przejść do tych swoich zadań i żeby robić to. Także to moje gązo jest jak najbardziej do >> No i to jest bardzo, bardzo fajna sprawa. Ja ten w ogóle zauważyłem, że pisanie dziennika potem pomaga >> w ogóle w takiej pracy asykoniżnej, jaką my robimy, bo my często nawet w pracy chcemy, żeby wszyscy >> nasi pracownicy trochę też pisali dzienniczek w cudzysłowiu, to znaczy na przykład na takim zadaniem, żeby >> podsumowali, dzisiaj zrobiłem to i to zostało mi to i to, i jeszcze to coś tam do zrobienia. I dzięki temu zakomunikowali reszcie zespołu, na jakim etapie jest zdanie, na przykład. Mamy coś takiego w ogóle, taki prompt właśnie dla naszych programistów, żeby w czwartki zawsze aktualizowali swoje zdania statusowe, o których mówiliśmy w innym odcinku podcastu, bo zauważyliśmy, że to ma sens, że ma sens takie właśnie pisanie, podsumowanie i tak dalej. Teraz mieliśmy proces rekrutacji, który właśnie polegał na tym, że pod każdym zadaniem, czy pod każdym kandydatem, czy kandydatką, były właśnie ileś tam komentarzy osób. Przyjeżdżałem to, co tutaj uważam, że to fajne, ale to nie, albo coś tam idziemy do kolejnego etapu, lub nie, lub dziękujemy. Jest pełna informacja i to potem dla osoby jak ja, która to przegląda, jest ekstra, bo właśnie jest taki Dzieńnik tego, jest taki journal tego, co się wydarzyło, także to jest taki dodatkowy aspekt, dodatkowy plus pisania dziennika, że oswajasz się z tym, że po prostu podsumowujesz coś tam. I dzięki temu, jak pracujesz dzięki Nausbi, na przykład ze spole, to też dla Ciebie jest naturalne, że podsumowujesz dzisiejszy dzień pracy nad tym zadaniem, albo nad tym projektem, albo coś, i piszesz to dla siebie, ale jednocześnie piszesz to dla innych, którzy wtedy wchodzą z tego projektu, tego zdania, widzą, aha, to to się skończyło, bo sama zauważyłeś, że to jest dosyć czasami denerwujące, na przykład jak widzisz, że ktoś ma coś do zrobienia, ale tam się nic nie dzieje, nie ma żadnego komentarza, nie ma nic, żadnej informacji, wtedy nie wiesz, to on to nad tym siedzi, czy nie siedzi, czy jakby, czy zapomniał, nie? I wtedy wiesz, często jest Ed, nie wiem Tomek, a co z tym, albo Ed, Magda, coś tam. naszej aplikacji, to znowu po tych zdaniach, które omówiliśmy, wczoraj po spotkanie usiadłem i podsumowałem ustalenia w każdym temacie, żeby było we domu, co dalej trzeba z tym zrobić, nie? I co żeśmy ustalili, i co na czym stanęło, cobraliśmy pod uwagę, więc znowu, tak? - Notowanie, notowanie regularne jest mnóstwo zalet. - Dokładnie. W tym moim jeszcze skrócie na koniec powiem, że jest jeszcze tylko wybonus. To jest taki, że można planować dzień, jest takie tam podpunkt planowania dnia i polega na tym, że tam się wybiera dany jakby pół godziny slot czasowy i ja tam wtedy piszę co danego dnia, co w danym momencie się wydarzyło, czy była to praca w skupieniu, czy było to spotkanie, czy była to praca płytka i czasami nawet piszę komentarz, co to by, co się wtedy wydarzyło. Znowu to jest kompletnie opcjonalne, nie trzeba z tego korzystać. Ja to robię, dzięki temu w ciągu dnia widzę na co mi czas jakby, jakby jak mój dzień poszedł i na co czas przyznaczyłem. - Oprócz tego, że planujemy sobie dzień na podstawie właśnie bloków czasowych, to też podsumowujemy taki dzień na podstawie tych bloków czasowych, widząc, co robiliśmy i jak ten dzień się układa i jakieś wnioski można z tego wyciągnąć na przyszłość. Zdecydowanie tak. I dla tego dla mnie to jest też taki dodatkowy element. Znowu, kompletna dowolność, nie trzeba tego robić, nie jest to bo wiązkowe. Ja z tego korzystam, może komuś się przyda. Po prostu mi to bardzo pomaga, bo są pomaga też, że po pierwsze widzę, co jakby jak mój dzień, dzień i mi idzie, ale dwa, jak mam gorszy dzień, kiedy idzie mi praca gorzej, to jakby patrząc na to i widząc, że ojej, ja do tej pornicy zrobiłem właściwie, to mnie motywuje, okej, to teraz już do roboty, to teraz usiądźmy nad tym, to teraz już zróbmy jedno z tych 3 zadań do zrobienia. Pomaga mi też, pomaga mi wrócić do skupienia, wrócić do produktywności, także to jest taki dodatkowy bonus też w tym skocie. Dobra, słuchajcie, to powoli kończymy, Jeszcze na podsumowanie szybciutko najważniejsze pięć punktów, żeby zacząć i kontynuować pisać dziennik. Po pierwsze wybierz sobie formę, czy na papierze, czy w aplikacji, czy po prostu w jakimś pliku tekstowym. Albo wypróbuj różne formy i zobacz, co ci to będzie pasuje. Później ustal sobie w porę dnia. Oteż od ciebie zależy, czy wolisz to zrobić jakoś sobie w drodze, czy w pracy do pracy, czy już na spokojnie u siebie w sypialni, czy pod koniec dnia, to już od ciebie zależy, ale fajnie, żeby to była jakaś stała pora, bo ta jednak pora determinuje to, jak ten twój pamiętnik wygląda i czy on jest bardziej skupiony na planowaniu, czy bardziej na podsumowaniu, czy bardziej na, no tak. Zaznij od małych kroczków, wystarczy, no nie musisz co dziennie, to się nazywa dziennik, ale możesz pisać tygodnik I to też już będzie jakiś pierwszy krok do tego właśnie, żeby przelewać na papier, żeby wyrzucać siebie, żeby sama ze sobą w bezpiecznej przestrzeni jakoś na piśmie się porozumiewać. To jest dla Ciebie nikt mnie Ciebie osądzał, to jest dla Ciebie, to jest Twoje. Tak, to jest właśnie też jeden z podstawowych punktów, żeby siebie nie oceniać i żeby być szczero, ale bez oceny. Używaj pytań pomocniczych. Te Pytania pomocnicze albo znajdziesz u Michała, albo choćby te moje literki Gonzo też w jakiś sposób Cię mogą prowadzić. Najpopularniejsze to za co jesteś wdzięczna, co się dzisiaj wydarzyło, jakie mocy dzisiaj Czuwałeś, czego się dzisiaj nauczyłeś, co Cię dzisiaj wkurzyło, jakie trzy ciekawe doświadczenia Przyniósł ten dzień. Coś takiego, co Cię otworzy jakoś, pomoże Ci się otworzyć. - Nie trzeba koniecznie na nie wszystkie odpowiadać, nie trzeba być zarówno. - No i trzeba mieć cierpliwość, bo budowanie takiego nawyku pisania jest naprawdę trudną robotą. Mieliśmy odcinek o nawykach, to jest naprawdę niełatwa praca. Bądź szczera, nie oceniaj siebie, piszczerze o tym, co czujesz, bo jak jeszcze, musimy, no tak, no udajemy trochę cały czas, żeby nikomu nie zrobić przykrości, albo żeby jakoś wyjść na ludzi, ale jak piszesz, to możesz naprawdę popuścić. - Tego nikt czyta. - Może być w pełni szczery - Albo kasować po tym, jak napiszesz. - "Regularność, nie religijność". Tak to sobie napisałam w notatkach i myślę, że to jest dobre. Tak jak mówię, nie musisz pisać dziennika, możesz pisać tygodnik albo miesięcznik. Ważne, żeby to nie było jakieś przetłaczające, żeby to nie było dodatkową rzeczą, która nad nami wisi i nas boli, z powodu której mamy wyrzuty sumienia. No i tak jak zmówiliśmy, wybierz sobie fajne narzędzie, które będzie ci pasowało. Jeżeli nie papier, to może być właśnie ten Day One, może być Apple Shortcuts na podstawie szablonu Michała. Możesz nawet używać swojej aplikacji do zadań. Ja robię to w Nozbe i to też jest bardzo fajne. Dokładnie, więc warto zacząć, mam nadzieję, że daliśmy tobie przykłady, jak można zacząć i spokojnie, tak jak powiedziałem, ja to robię od dekady, ale w pierwszych latach to też to robiłem bardzo nieregularnie. Czasami pisałem, nie, czasami pisałem to tydzień, czasami pisałem raz w miesiącu. To jakby to to to trwa, nie taki nawyk, ale mogę powiedzieć z perspektywy czasu, że warto i że pomógł pomógł i wymaga mi ciągle, w tym, żeby radzić sobie z życiem i funkcjonować lepiej. To chyba na tyle dziś. Dziękujemy bardzo za wysłuchanie nas i mamy nadzieję, że się zmotywowaliśmy do pisań dziennika, a jeżeli chcesz skorzystać z aplikacji do zarządzania czasem, takich jak nosbi albo użycie do zespołu i pisać dzienniki jako komentarze przy zdaniach, to zachęcamy skorzystać z Nozbe, dajemy bonus, który starcza nawet na 3 miesiące. Zdarmo! Dziękujemy, że słuchasz podcastu nie ma biura. Co drugą środę rozmawiamy w nim o produktywności i sposobach na to, by działać mądrzej. Ponieważ wierzymy, że praca to nie miejsce, do którego się chodzi, ale to, co się robi? Mamy specjalny bonus dla fanów audycji nie ma biura. Zarejestruj się w Nozbe za pomocą w linku Nozbepel na podcast, a otrzymasz kredyty o wartości 100 złotych, które możesz potem przyznaczyć na zakup Nozbe Premium. Nozbe pomaga tysiącom przedsiębiorców i ich zespołom w prosty sposób zorganizować swoje życie zawodowe i prywatne w jednej aplikacji w prosty sposób. Nozbe jest bezpłatne do trzech aktywnych projektów i trzech osób w zespole, więc wypróbuj już dziś i odbierz bonus, który potem wykorzystasz, aby odblokować nieograniczone projekty. Jeszcze raz, dziękujemy, że słuchasz podcastu, nie ma biura i mamy nadzieję, że szepniesz o nim słówko znajomym. Do zobaczenia i usłyszenia w następnym odcinku. W międzyczasie, możesz odebrać swoje bonusowe kredyty tutaj. Zapraszam.